Tyskie Browarium

Nasza historia

Puszki

Adobe Flash

Popijając piwo z puszki w pierwszym rzędzie należałoby podziękować walecznemu Napoleonowi, który w roku 1795, u zarania swych sukcesów militarnych wyznaczył nagrodę 12 tysięcy franków dla tego, kto obmyśli taki sposób konserwowania żywności, który pozwoli jego armiom bez troski o bieżące zaopatrzenie podbijać kolejne ziemie. Na wyzwanie to odpowiedział kilkanaście lat później brytyjski kupiec Peter Durand swym wynalazkiem żelaznej puszki pokrytej warstwą cyny. Przechowywana w niej żywność zachowywała trwałość, trzeba było jednak grube ścianki takiej puszki rozkuwać młotkiem, a co gorsza wynalazca nie był w stanie wyprodukować więcej niż 10 takich pojemników dziennie.

Aby można było myśleć o pakowaniu do puszek piwa, trzeba było czekać aż do lat 30. XX wieku, kiedy technologia pozwoliła wymyślić takie pojemniki, które oprą się skutecznie ciśnieniu wytwarzanemu przez złocisty napój. Firma, która przez mroczne lata amerykańskiej prohibicji pracowała nad udoskonaleniami puszek, długo musiała jednak szukać browaru chętnego do wypróbowania wynalazku, mimo że oferowała nieodpłatne zamontowanie całej maszynerii.

Piwowarzy patrzyli na nowy wynalazek sceptycznie, wątpiąc, że metalowy pojemnik będzie w stanie zachęcić choć jednego piwosza przyzwyczajonego do klasycznej butelki. Wśród wątpiących znalazł się jednak jeden odważny, którym został browar Krueger z New Jersey. I choć w innowacyjnym kroku podupadającego naówczas browaru więcej było desperacji niż brawury, to decyzja o wyprodukowaniu w 1935 roku pierwszej puszki Crueger Cream Ale okazała się strzałem w dziesiątkę. Konsumenci polubili nowe opakowanie za jego wygodę w delektowaniu się ulubionym napojem. Już w rok po wprowadzeniu opakowania ze stożkowatym wieczkiem zamykanym kapslem browar Krueger zwiększył swą sprzedaż pięciokrotnie i zaczął tym samym gonić takich potentatów na rodzimym rynku jak Anheuser- Busch czy Schlitz.

Kolejnym etapem rozwoju nowego opakowania było wynalezienie na początku lat 40. XX wieku puszki z płaskim wieczkiem. Ale prawdziwą rewolucją było zastąpienie w latach 70. dotychczasowego sposobu otwierania puszki za pomocą otwieracza, nowym aluminiowym wieczkiem z przymocowanym doń kółkiem, które pozwalało za jednym pociągnięciem dostać się do spienionego wnętrza. Innowacja ta zwiększyła sprzedaż puszkowanego piwa w samej tylko Wielkiej Brytanii do blisko pół miliona sztuk rocznie. Drugim takim postępowym krokiem było dopiero wprowadzenie kilkanaście lat później takiego zamknięcia, gdzie po otwarciu puszki metalowy języczek nie odrywał się od wieczka i nie przyczyniał się tym samym do lawinowego zaśmiecania ulic, które wraz z rosnącą popularnością puszki stawało się coraz większym problemem.

Puszki

W Polsce puszka zawitała późno, w czasach, kiedy po drugiej stronie oceanu opakowanie miało to już blisko 50 procentowy udział w ogólnej sprzedaży piwa. O tym, że puszki widywano częściej na regałach kolekcjonerów, którzy sprowadzali je z zagranicy, niż na sklepowych półkach, zadecydował przede wszystkim słaby dostęp polskich browarów do zagranicznych technologii. Pierwsze puszki pojawiły się w naszym kraju pod koniec lat 80., a za jedną z najstarszych uważa się puszkę po piwie Okocim o pojemności 0,33 litra, wyprodukowaną dla rozlewni browaru w Legnicy. Na to, aby nowy trend stał się w Polsce czymś powszechnym trzeba było czekać do połowy lat 90. minionego wieku, kiedy browary wsparte zagranicznym kapitałem napływających inwestorów mogły zakupić odpowiednie linie produkcyjne. W taki sposób w 1996 roku ujrzały po raz pierwszy światło dzienne aluminiowe opakowania wypełnione piwem z Tyskiego Browaru. W podobnym czasie rozpoczęto nalewanie piwa do puszek w poznańskim Lechu i białostockich Dojlidach. Dziś używane w tych zakładach linie są zdolne rozlewać od 60 do 100 tysięcy puszek na godzinę.

Współcześnie można już mówić o wyrównywaniu się struktury sprzedaży piwa w butelkach i puszkach, a Polska stała się nawet niekwestionowanym europejskim liderem pod względem sprzedaży tak konfekcjonowanego piwa. Świadczy o tym dziewięciokrotny wzrost sprzedaży piwa w puszkach od momentu jej wprowadzenia. Zadaje to kłam pokutującemu jeszcze gdzieniegdzie przekonaniu, że z puszki piwo smakuje gorzej niż z butelki czy kega. A, że więcej w takim sądzie fałszu niż faktów dowodzi również rosnąca popularność produkowanych w Tychach 5-litrowych puszek typu party-keg, które stały się niezastąpione na imprezach czy podczas grillowania.

Czy puszka jest nas jeszcze w stanie zaskoczyć? Pewnie tak. Jeśli wierzyć pomysłowym Japończykom, już wkrótce piwosze mogą doczekać takiej puszki, która po wypiciu piwa może stać się do niego ekologiczną i smakowitą zakąską. Na zdrowie!

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać najświeższe informacje dotyczące Tyskiego Browarium zapisz się do naszego newslettera.

Formularz biuletyn

Adobe Flash

W ciąży nie piję alkoholu
Dowiedz się więcej o alkoholu na www.abcalkoholu.pl
Jeżeli uważasz, że reklama naszego produktu narusza zasady Kodeksu Etyki Reklamy, kliknij

2008 © Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt: netizens